Zastanawialam sie, jak to mozliwe, ze nauczycielka nie zauwazyla, ze moje dziecko nie odrabia pracy domowej. Zachowala twarz, kiedy ja spotkalam i rzucilam:
- Mam problem, L. nie przynosi zeszytow do domu. Nie odrabia lekcji.
- Chyba bedziemy musieli wyciagnac konsekwencje… – wymownie spojrzala na moje dziecko.
Okazuje sie, ze praca domowa wcale nie jest obowiazkowa. To zadania dodatkowe, dla chetnych. Nauka odbywa sie w szkole, w czasie lekcji. W domu dziecko powinno sie relaksowac.
- Pani powiedziala, ze moge to zrobic, jesli mam wolny czas.
Dziecko, masz mnostwo wolnego czasu…
Zastanawiam sie, jak odnajduja sie Tajwanczycy w tutejszej rzeczywistosci?
Wiecej o australijskiej edukacji na Antypodach.


