… pocieram paleczkami jedna o druga, zeby usunac z nich wszystkie odstajace drzazgi. Nie pamietam, czy widzialam kiedys robiacych tak Tajwanczykow. Kolejny zwyczaj nieokrzesanych bialasow?
W knajpie pustawo. Pora lanczu juz minela, na kolacje wciaz jeszcze za wczesnie. Przy stolikach obok tylko ludzie z notebookami.
Wlasnie za to lubie tajwanskie knajpki, przy jednej herbacie mozna przesiedziec pol dnia. Ludzie pisza tu prace, czytaja ksiazki, graja w szachy, ogladaja filmy lub zwyczajnie surfuja po internecie korzystajac z darmowego polaczenia. Mlodziez odrabia lekcje, biznesmeni omawiaja warunki umowy. Ktos umowil sie tu ze swoim fortune-tellerem, ktos inny ma wlasnie private tutor z angielskiego. I nikt nikogo nie wygania.
Z drugiej strony, gdyby nie knajpy, gdzie ci wszyscy ludzie mieliby to robic, kiedy w domach ciasno, duszno i tloczno?
czerwiec 27, 2008 at 11:44 pm
Taiwanczycy tez pocieraja paleczki o siebie, to jedno z pierwszysch rzczy jakie zauwazylam bedac na Tawianie wtedy wydalo mi sie to dziwne, ale przeszlo i na mnie
czerwiec 28, 2008 at 3:14 pm
W HK korzysta się z plastikowych, więc żadnego pocierania nie widziałam.
Ale poza tym też można siedzieć w knajpie do upadłego i nikt cię nie pogoni
czerwiec 29, 2008 at 7:35 pm
hej Ling Ling
gdzie sie podziewalas tyle czasu? zerwalas z blogowaniem na dobre, czy gdzies sie ukrywasz?