… jakiego doznalam po przyjezdzie na Tajwan?
Wbrew pozorom to nie bylo jedzenie, chociaz uderzenie bylo potezne.
Uwazam, ze wiekszosc z tych co chwala sie, ze znaja i lubia chinska kuchnie, zwyczajnie nie ma pojecia o czym mowi, bo chinska kuchnia dostepna w Polsce przygotowana jest pod polskiego klienta. Te same potrawy tu, na miejscu, maja zupelnie inny smak. Chinskie zupki z torebki, przyprawy Kamisa i kurczak w sosie slodko-kwasnym z budki na bazarze, to bylo cale moje pojecie o chinskich potrawach. A ma sie to nijak do zastanej w Tajpej rzeczywistosci i niestety dlugo trwalo, zanim oswoilam sie i polubilam tutejsze jedzenie.
Kiedy szykowalam sie do przeprowadzki bylam lekko przerazona. Gdzie, do cholery, lezy Tajwan? Nigdy wczesniej nie mialam stycznosci z Chinczykami, ich kultura i tradycja. Widzialam tylko kilka amerykanskich filmow i przeczytalam kilka ksiazek napisanych pod zachodniego czytelnika. Chiny kojarzyly mi sie jedynie z “chinszczyzna”, czyli rzeczami niezrozumialymi i trudnymi do ogarniecia umyslem. Z “robieniem czegos po chinsku”, czyli inaczej niz nakazywalaby to logika. Jak ja mialam zyc w tym dziwnym, odwroconym o 180 stopni kraju? Jak porozumiec sie z jego mieszkancami? Skad mialam wiedziec, co maja na mysli mowiac mi, ze cos jest na przyklad czerwone? Moze u nas mowi sie na to “czarne”?
Najbardziej zaskakujace bylo wiec dla mnie odkrycie, ze poza odmiennoscia jezykow, ktorymi sie poslugujemy i oczywistymi roznicami w fizjonomii, w zasadzie nic nas, bialasow, od nich nie rozni. Ze Tajwanczycy to tacy sami ludzie, jak my. Ze mysla i czuja tak samo. Ze takie same maja marzenia i potrzeby.
Kobiety, z ktorymi rozmawiam w parku smieja sie z tych samych dowcipow. Bawia je te same sytuacje, te same zloszcza i te same sprawiaja przykrosc. Co nas rozni? Oczywiscie tradycja, kultura i historia, choc na pewno nie w takim stopniu, jakby sie niektorym moglo wydawac. Jesli odrzucic to wszystko na bok i zajrzec glebiej w serce okazuje sie, ze jestesmy dokladnie tacy sami. Bo pewnych rzeczy po prostu sie nie robi, jesli chce sie zyc w zgodzie z samym soba i otoczeniem.
***
Kliknelam “publikuj” i zaczelam sie zastanawiac. A jezeli sie myle? Jezeli to jedynie nie w pelni swiadoma asymilacja i dostosowanie sie do krakania tych wszystkich wron wokol?
grudzień 22, 2008 at 4:20 am
Wszedzie na swiecie ludzie maja podobne marzenia i potrzeby, i nie ma znaczenia ich wyglad czy jezyk za pomoca ktorego je artykuluja. Oczywiste przy tym, jak sama zauwazylas, sa roznice kulturowe i sposob pojmowania czy interpretacji (czego mozemy doswiadczyc tak naprawde wlasciwie dopiero przy blizszym kontakcie), ale jest wiele sytuacji, ktore maja wymiar uniwersalny i nawet bez uzycia konkretnego jezyka beda zrozumiale dla wiekszosci ludzi na swiecie.
grudzień 30, 2008 at 3:10 am
Jak bylam w Japonii i jechalam metrem to mialam okazje przygladac sie twarzom i zauwazylam ze to sa twarze ludzi takich samych jak w polsce czy gdzies indziej, oczywiscie ze maja oni rysy orjentalne dla nas ale wyraz twarzy, typy urody, grymas zmartwienia czy tez radosci to odwzorowanie tycz samych co u nas, i wtedy pomyslalam sobie ze jestesmy wszyscy tacy sami, nie rozumiem i nie rozumialam nigdy rasizmu ale po tym jak sobie uswiadomilam taka nieslychane podobienstwo tym metrze to wrecz mnie rasisci smiesza bo to swiadczy tylko o ich ograniczeniu, ale niestety jest ich tak wielu.
Pozdrawiam i Życze Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku. f.ela http://machida.blog.onet.pl/
listopad 5, 2009 at 12:17 pm
[...] jej o swoich obawach przed przeprowadzka i malych szokach tu, na miejscu. W odpowiedzi slysze, ze ona tez ze zdziwieniem odkryla, ze mozna ze mna normalnie [...]