Wciaz probuje zrozumiec jak dziala, ale im dluzej z niej korzystam, tym bardziej tesknie za moim tajwanskim szpitalem.
Wiem, ze nie powinnam przeliczac australijskich dolarow na tajwanskie, ale za kwote, ktora musialam zaplacic tutaj za wykonanie badania krwi, na Tajwanie mialam zrobione kompletne badania okresowe z pelna morfologia, kilkoma usg, rtg i pomiarem gestosci kosci. Troche szok.
Skierowanie na konsultacje u specjalisty ma forme listu, doslownie. “Szanowny Panie, dziekuje, że zgodzil sie Pan przyjac… Z wyrazami szacunku…” Wizyte mamy umowiona na… marzec. Odwyklam od takich terminow.
Lekarz ogolny robi tu nawet za ginekologa. A znajomi nie przebieraja w slowach na temat kompetencji lokalnych lekarzy…
Za to powtarzalne recepty, super sprawa i kompletna nowosc dla mnie. Lekarz wypisujac recepte zaznacza, ile razy mozna ja zrealizowac. Potem wystarczy tylko pojsc jeszcze raz do tej samej apteki i wykupic nowa porcje leku. Bez koniecznosci biegania do lekarza.
Poki co, korzystamy z uslug polskiej pani doktor. To naprawde niesamowita ulga moc porozmawiac z lekarzem po polsku.
Listopad 30, 2011 at 1:12 pm
Z moich obserwacji: na Tajwanie jest przesada w druga strone…robia wiele niepotrzebnych badan a nawet operacji!…przepisuja tone lekow…oczywiscie powod jest finansowy…Moje dziecko z powodu wymiotow od razu zostalo przyjete na oddzial… kroplowka, RTG, USG, kal , mocz, krew blyskawicznie …no i wszystkie wyniki w normie…Najbardziej zaluje, ze zgodzilam sie na przeswietlenie i na niepotrzebny stres jakiego doswiadczyl maluszek…Tabletki nasenne dla dziecka!!! jakie dostalismy przy wypisie od razu wyrzucilam…
Listopad 30, 2011 at 4:32 pm
oj, a ja mam dobre wspomnienia odnosnie tajwanskiej sluzby zdrowia, ale to pewnie tak jak wszedzie, zalezy gdzie sie trafi…
Grudzień 3, 2011 at 10:56 pm
ale na Tajwanie wszedzie jest tak samo jesli chodzi o lekarstwa, badania i operacje…to super miejsce dla lekomanow i fanow operacji
lekarze i pielegniarki sa bardzo mili, czujesz, ze ktos sie twoim stanem interesuje, to fakt, tylko tak jak pisalam, mam wrazenie, ze nie mysla o tym, ze badania i prochy maja swoje skutki uboczne (byl nawet na ten temat artykul w TT)