Lorysa gorska, czesty gosc na naszym balkonie. Sliczny i halasliwy. Te ze zdjecia przysiadly na chwile wysuszyc piora, ze spokojem przygladajac sie intruzowi z aparatem. Przeploszyla je kakadu zoltoczuba, pozazdrosciwszy najwidoczniej dobrej kryjowki przed deszczem. Niestety, zwiala zanim zdazylam wycelowac w nia obiektywem.
Listopad 26, 2011

Listopad 26, 2011 at 11:51 pm
Och, jakie piękne! A też masz tak, że się uzależniasz od śpiewu ptaków w różnych krajach i potem Ci tego brakuje?
Ale zawsze są nowe…
Listopad 27, 2011 at 8:04 am
brakuje mi roznych rzeczy… ostatnio wzruszylam sie czytajac Twoj opis Taipei
Listopad 28, 2011 at 12:59 am
Ojej, to strasznie mi miło… to takie dobre wzruszenie, mam nadzieję.
Ja też ogromnie tęsknię za Taipei, chociaż poznałam tylko jakąś małą część tego miasta – żyję nadzieją, że może w grudniu uda mi się wrócić tam jeszcze na kilka dni. Pozdrowienia