rodzinnie


Maz znajomej, ale znajomej jedynie na tyle, ze wiem kim jest, bo rozmawialam z nia w parku wszystkiego ze trzy razy, zwrocil sie ostatnio do mojego syna po imieniu.

- Ale skad ty wiesz, ze ja mam na imie Lucas??? – zdziwil sie Lukasz.
- Wszyscy wiedza…

Jak sie mieszka w okolicy i przychodzi z dzieckiem do parku, nie da sie nie znac Krola Podworka.

kupa

Lukasza znaja wszyscy, a Mloda chocby byla ubrana w kiecke po kostki, na zawsze juz chyba pozostanie jego braciszkiem.

Dzis nie moge przestac plakac…

Joanne pracowala w szpitalu TaiAn. Byla pielegniarka, zajmowala sie wczesniakami i noworodkami z problemami zdrowotnymi. Poznalam ja tuz po narodzinach Natalki, kiedy zupelnie nie radzilam sobie z karmieniem malej i nijak nie moglam sie dogadac z pielegniarkami. Uslyszala, jak ktos o nas rozmawial i przyszla. Ot tak, po prostu. Pomyslala sobie, ze moze nam w czyms pomoze. Spedzila wtedy z nami caly dzien, zlota kobieta…
Jeszcze przez kilka miesiecy spotykalam ja za kazdym razem, kiedy przyjezdzalam do szpitala. Zawsze sie wtedy smiala i mowila:

- Co za zbieg okolicznosci sprawil, ze sie poznalysmy!

Ostatni raz widzialam ja na poczatku sierpnia. Lezalam w szpitalu po operacji, a ona przyszla mnie odwiedzic. Nie moglam z nia wtedy rozmawiac, wiec tylko trzymalysmy sie za rece i usmiechalysmy do siebie. Jeszcze w zeszlym tygodniu dostalam od niej maila… A teraz jej nie ma.
Joanne byla dobrym czlowiekiem, tak po prostu, zwyczajnie. Zyczliwa i zawsze usmiechnieta. Dlaczego odebrala sobie zycie?

Joanne, w jak gleboka przepasc wpadlas, ze nie widzialas juz swiatelka nadziei? Gdziekolwiek teraz jestes… mam nadzieje, ze znajdziesz tam to, czego nie moglas znalezc tutaj. Wdzieczna jestem losowi, ze pozwolil, aby nasze sciezki sie skrzyzowaly, ale jakze mi smutno i zal, ze tylko na tak krotko. Odpoczywaj w pokoju, Joanne.

Kiedy nadjezdza swoja kolaska nawet ci, ktorzy jej jeszcze dobrze nie widza, wzdychaja z zachwytem “Hao ke ai!”. Jest teraz na etapie wprawek do raczkowania. Calymi dniami cwiczy i wyglada tak, jakby sie zastanawiala:

- A co sie stanie jesli ta noge przesune o tu…? A gdyby ja troszke podciagnac o tutaj…?

Majatek za choc jedna mysl z tej malej glowki.

Musze przyznac, ze ludzie byli bardziej nachalni w stosunku do jezdzacego w wozku Mlodego. Czasy sie zmienily, w Taipei jest zdecydowanie wiecej obcokrajowcow niz trzy lata temu. Widok bialego nie jest juz takim zaskoczeniem. Raz nam sie tylko zdarzylo, ze kobieta zaczela sciagac Mlodej czapeczke. Dziecko spalo, nie bylo widac oczu, a ona chciala chociaz wlosy zobaczyc…

… czyli Parents-Teachers Activity. Cos w stylu naszej wywiadowki, bo mozna porozmawiac z nauczycielami i zajrzec do ksiazek, z ktorych dzieci sie ucza. Bonusem do tych spotkan jest tzw. demo lekcji, w czasie ktorego rodzice moga zobaczyc, jak wygladaja zajecia. Dzieciaki spiewaja, tancza lub demonstruja jakas gre.

pta

Na dzisiejszym PTA grupa Lukasza popisywala sie do cudnej piosenki. Angielska wersje “Proud of youspiewa Fiona Fung. Ponizej wersja mandarynska w wykonaniu Joey Yung.