Kiedy nadjeżdża swoją kolaską nawet ci, którzy jej jeszcze dobrze nie widzą, wzdychają z zachwytem „Hao ke ai!”. Jest teraz na etapie wprawek do raczkowania. Całymi dniami ćwiczy i wygląda tak, jakby się zastanawiała:

– A co się stanie jeśli tą nogę przesunę o tu…? A gdyby ją troszkę podciągnąć o tutaj…?

Majątek za choć jedną myśl z tej małej główki.

Muszę przyznać, że ludzie byli bardziej nachalni w stosunku do jeżdżącego w wózku Młodego. Czasy się zmieniły, w Taipei jest zdecydowanie więcej obcokrajowców niż trzy lata temu. Widok białego nie jest już takim zaskoczeniem. Raz nam się tylko zdarzyło, że kobieta zaczęła ściągać Młodej czapeczkę. Dziecko spało, nie było widać oczu, a ona chciała chociaż włosy zobaczyć…