Jezeli chodzi o ustepowanie miejsc w autobusach czy metrze, Tajpej nie rozni sie zbytnio od na przyklad Warszawy. Generalnie ludzie nie wstaja, czy to na widok ciezarnej, czy osoby z malym dzieckiem. A jesli ktos juz sie podniesie, to na 100% jest to starsza kobieta.

Jakis czas temu w tajpejskim metrze zmieniono kolor miejsc z pierwszenstwem dla osob starszych, kobiet w ciazy i z malymi dziecmi. Nie pamietam, jakie byly wczesniej, ale Kasia mowi, ze byly rozowe i wszyscy na nich siadali, takie byly ke ai. Teraz sa granatowe, ale i tak czasami trudno znalezc wolne miejsce. Miejsca sa specjalnie oznaczone, w wagonach wisza plakaty informujace o ich przeznaczeniu, nawet mily kobiecy glos dobiegajacy z glosnikow prosi, by ustapic miejsca potrzebujacym. Dodatkowo ktos postanowil oznakowac osoby majace pierwszenstwo w zajmowaniu tych miejsc. Wystarczy w okienku informacyjnym odebrac specjalna nalepke i przykleic ja sobie do ubrania. Co wiecej, jesli ktos nie jest w stanie sam podrozowac, moze poprosic o opiekuna, ktory bedzie mu towarzyszyl w czasie calego przejazdu metrem.

I jeszcze jedna zastanawiajaca rzecz. Kiedy ostatnio jechalam metrem bylam swiadkiem wreczenia mandatu grupce kobiet. W sumie nic takiego, czekaja na winde, babki i wozek dzieciecy. Z tym, ze zamiast dziecka w srodku siaty z zakupami. Wielkie siaty. Podchodzi policjant… i z tego, co zdolalam wylapac z rozmowy wynikalo, ze dostaja mandat, bo jest wozek, a nie ma dziecka.

Reklamy