Rozmawiam w parku z jedna z tajwanskich mam. Mowie skad jestem, jak dlugo tu mieszkam i dlaczego, w jakim wieku sa moje dzieci i tym podobne rzeczy. Koreanka stoi obok i przysluchuje sie.

– Wiec jednak znasz chinski! – rzuca kiedy koncze.

– Odrobine – odpowiadam zgodnie z prawda.

– Ale przeciez slyszalam, rozmawialas po chinsku! – po czym sama sobie odpowiada – No tak, oni zawsze pytaja o to samo…

Kazdy by sie w koncu nauczyl.

Reklamy