Dzis nie moge przestac plakac…

Joanne pracowala w szpitalu TaiAn. Byla pielegniarka, zajmowala sie wczesniakami i noworodkami z problemami zdrowotnymi. Poznalam ja tuz po narodzinach Natalki, kiedy zupelnie nie radzilam sobie z karmieniem malej i nijak nie moglam sie dogadac z pielegniarkami. Uslyszala, jak ktos o nas rozmawial i przyszla. Ot tak, po prostu. Pomyslala sobie, ze moze nam w czyms pomoze. Spedzila wtedy z nami caly dzien, zlota kobieta…
Jeszcze przez kilka miesiecy spotykalam ja za kazdym razem, kiedy przyjezdzalam do szpitala. Zawsze sie wtedy smiala i mowila:

– Co za zbieg okolicznosci sprawil, ze sie poznalysmy!

Ostatni raz widzialam ja na poczatku sierpnia. Lezalam w szpitalu po operacji, a ona przyszla mnie odwiedzic. Nie moglam z nia wtedy rozmawiac, wiec tylko trzymalysmy sie za rece i usmiechalysmy do siebie. Jeszcze w zeszlym tygodniu dostalam od niej maila… A teraz jej nie ma.
Joanne byla dobrym czlowiekiem, tak po prostu, zwyczajnie. Zyczliwa i zawsze usmiechnieta. Dlaczego odebrala sobie zycie?

Joanne, w jak gleboka przepasc wpadlas, ze nie widzialas juz swiatelka nadziei? Gdziekolwiek teraz jestes… mam nadzieje, ze znajdziesz tam to, czego nie moglas znalezc tutaj. Wdzieczna jestem losowi, ze pozwolil, aby nasze sciezki sie skrzyzowaly, ale jakze mi smutno i zal, ze tylko na tak krotko. Odpoczywaj w pokoju, Joanne.

Reklamy