Ma juz prawie cztery latka i jest dziwnym dzieckiem.

Przede wszystkim nie chodzi do przedszkola. Nie mowi po angielsku, nie zna BoPoMoFo, nie wprawia sie w pisaniu chinskich znakow. Nie potrafi wykonac prostych dzialan matematycznych na liczbach do 20-tu i odliczac wlasciwej kwoty pieniedzy. Nie uczeszcza tez na zadne dodatkowe zajecia poza przedszkolne. Nie ma lekcji rysunku, kaligrafii, rytmiki, gimnastyki, baletu, nie gra na zadnym instrumencie. Nie jest zapisany do kolka teatralnego, nie bierze udzialu w kursach przygotowujacych do pracy z kamera, a jego zdjecia nie widnieja w katalogach zadnych agencji. Smiley nie pobiera rowniez nauki w domu. Poza jedna.

Rodzice Smiley’a sa Tajwanczykami i ich jedynym zmartwieniem na chwile obecna jest to, czy Smiley zdazy opanowac jezyk tajwanski w dostatecznym stopniu, zanim bedzie musial pojsc do chinskiej szkoly. W ich domu jezyk chinski jest jezykiem zakazanym, podobnie jak kiedys w domach ich rodzicow.

Reklamy