To, co mnie niezmiennie wkurza u taksówkarzy to fakt, że niektórzy z nich zachowują się jak bezmyślne maszyny. Oni mają zakodowane w głowach gotowe algorytmy i jakakolwiek zmiana w programie sprawia, że się gubią.

Jakiś czas temu jechałam na zakupy do NeiHu. Niestety, na pierwszy dużym skrzyżowaniu, przez które musieliśmy przejechać,  zmieniły się zasady ruchu z powodu wykopów pod metro. Ale do NeiHu kierowca zawsze jeździł tędy i do NeiHu na tym skrzyżowaniu zawsze skręca się w lewo. A teraz jest zakaz skrętu… Facet zupełnie nie wiedział, co ma zrobić. Zamiast pojechać dalej prosto, bo do estakady na którą zmierzał można przecież dojechać na kilka sposobów nie nadkładając drogi, gość zrobił zwrot w tył na trzypasmowej jezdni i zarobił mandat. I jeszcze zdziwiony był, że powiedziałam mu „do widzenia” i wysiadłam. Przecież powinnam spokojnie poczekać, aż policjant go spisze mimo, że licznik bije. Wysiadłam wściekła, bo w 30-kilku stopniowym upale musiałam iść kawał drogi na postój taksówek.

Z tego samego powodu, kiedy wracam taksówką do domu, nigdy nie podaje kierowcy pełnego adresu z nazwą ulicy, sekcją, lejnem i numerem budynku. Nie robię tego, bo gdy kierowca usłyszy:

Wo yao XinYi lu wu duan… – pierwszą rzeczą, którą robi, jest jak najszybsze dojechanie do ulicy XinYi.

Bez względu na to, w którym punkcie miasta się znajdujemy, większość taksówkarzy kieruje się natychmiast na jedną z najbardziej zakorkowanych i rozkopanych ulic w mieście. Taka podrąż zwykle trwa dwa razy dłużej. Niestety, moja znajomość języka chińskiego nie pozwala mi na wdawanie się z nimi w jakiekolwiek dyskusje (ha, nie chciało się uczyć, to się ma!). Dlatego, aby oszczędzić sobie niepotrzebnej wycieczki przez miasto zawsze mowię, że chcę dojechać do konkretnego skrzyżowania. I jeśli taksówkarz jest lokalny, bo kierowca z jednej części miasta zwykle nie najlepiej zna inne, rzucam nazwą budynku. I nagle, zamiast przepychać się w korkach i jechać na około, jadę do domu najkrótszą drogą, jakimiś bocznymi, mniejszymi uliczkami. Magia po prostu 😉

O taksówkarzach pisałam już tutaj.

Reklamy