Co innego wrzucić do garnka martwy kawałek ryby, a co innego małże, które wzięte w dłoń zamykają ze strachu muszle.
Kupiłam dzisiaj kilka z zamiarem dodania do zupy. Kiedy przepłukałam je w domu wodą, zaczęły otwierać szerzej muszle. Rany, one są żywe, a ja chcę je właśnie wrzucić do wrzątku.
Pojęcia nie mam, jak ludzie kraby gotują…