Cwaniaki sprawdzaja najpierw, czy rozumiem po chinsku i czy wiem, dokad jade.

– Pojedziemy ulica…, a potem skrecimy w … i bedziemy na miejscu – pan proponuje mi droge na okolo, ale z tego przeciez zyje. Z cyferek, ktore nabije licznik.

– Nie, nie… Chcialabym jechac… – prosto, jak po drucie, to przeciez oczywiste.

– Aaa… Faktycznie, masz racje, tak tez mozna. Zapomnialem!

Czy to nie zadziwiajace, ze niezaleznie od narodowosci, taksowkarze na calym swiecie sa tacy sami?

Reklamy