Slysze go niemal kazdego ranka, jak przeciaglym okrzykiem wita nowy dzien. Wyobrazam sobie sniadego tubylca z przepaska na biodrach i piorami w rozwianych wlosach. Stoi na szczycie gory, jedna noga wsparta na kamieniu, dlon wzniesiona ku niebu, przymkniete oczy.

– AaaAAAaaa…

Podczas porannego spaceru mijam pomarszczonego staruszka, ktory przekrzykuje sie ze znajomym na innym odcinku szlaku.

Reklamy