Odrobinę się gubię.
Jem sushi. Nie wtykam pałeczek w miseczkę, jak kadzidełek. Nie mieszam sosu z wasabi. Nie moczę ryżu w sosie, choć to naprawdę trudne. Radzę sobie z pałeczkami i łyzką przy jedzeniu zupy i nawet udaje mi się nie zachlapać ubrania. Każdy kawałek zagryzam odrobiną marynowanego imbiru dla oczyszczenia kubków, a jednak kątem oka wciąż widzę, jak chichoczą. Mówią:

Bu hao yi si… – spuszczając głowy, ale jednak chichoczą.

Nie mogę się pozbyć skojarzeń z małpami w zoo, przy czym nie jestem pewna, po której stronie ogrodzenia stoi mój stolik.

Reklamy