– Dzien dobry, z tej strony urzad pocztowy…

Troche po angielsku, troche po chinsku uprzejmy pan wyjasnil, ze z moimi wygranymi 200nt sprzed ponad pol roku jest jakis problem i powinnam jak najszybciej zglosic sie na poczcie.
Od razu wiedzialam, ze nie ma szans na to, aby przyznali, ze nastapila pomylka i powinni mi wyplacic dwa miliony zamiast tych dwoch stow. I ze to ja bede musiala siegnac do portfela.
Na miejscu okazalo sie, ze moj „szczesliwy” paragon opiewa na kwote zero nt, co oznacza, ze od zakupu nie odprowadzono zadnego podatku i nagroda zwyczajnie mi sie nie nalezy.

Co ja kupilam w FamilyMarcie za zero nt w grudniu zeszlego roku??? Dobrze, ze nie „wygralam” 10-ciu tysiecy lub tych dwoch milionow…

Pan strasznie mnie przepraszal, wciaz powtarzal:

Bu hao yi si, bu hao yi si… – bo przeciez wczesniej ktos mi te pieniadze wyplacil bez mrugniecia okiem. Moze nawet byl to on.

O zasadach loterii pisalam kiedys tutaj.

Reklamy