Raz zdarzylo sie, ze kobieta przylatujaca na Tajwan niczego ode mnie nie chciala. Napisala tylko po to, by spytac, czy to ja nie potrzebuje czegos z kraju. Wybierala sie do Taichung, ale poniewaz miala byc przejazdem w Taipei napisala, ze jezeli tylko chcialabym cos dostac, to ona moze mi to przywiezc. Raz jedyny dostalam takiego maila.

Zwykle to ja podaje informacje i odpowiadam na pytania, na ktore spokojnie odpowiedzi udzielic moglby Google.

W zamian oczekuje zwyklego „dziekuje„. I „dzien dobry„, jesli przypadkowo spotkamy sie na ulicy, a nie odwracania glowy i udawania, ze przeciez sie nie znamy.

Reklamy