O psach rasy beagle na lotnisku Taoyuan wiemy już od dawna. W obu terminalach rozwieszone są plakaty z informacją, że węszą za kontrabandą w postaci narkotyków, artykułów spożywczych w tym mięsa, którego przywożenie na Tajwan jest zabronione, roślin oraz przemycanych zwierząt. Nigdy dotąd jednak nie udało nam się widzieć ich przy pracy. Aż do ostatniego czwartku, kiedy po ponad 20-godzinnej podróży powróciliśmy z krótkich wakacji w kraju z trzema torbami wypełnionymi wszelakimi dobrami.

Przemknęło mi tylko przez głowę, że leżymy… Że zabiorą mi moje śledzie, serki wiejskie, wędliny… Zabiorą i wpiszą do akt, a potem będą mi już czesać bagaże za każdym razem. A ja przecież przemycam kabanosy nie tylko z Polski, ale i Japonii.

Psina obwąchała jednak toboły, radośnie pomerdała ogonkiem i pobiegła sobie dalej. Widać nie szkolona na polskiej kiełbasie.

Reklamy