Lubię patrzeć. Rozglądać się wokół. Obserwować. Jestem ciekawska z natury.
Chciałabym zwyczajnie przysiąść gdzieś w ruchliwym miejscu, wyciągnąć lunetę i łapać te magiczne chwile. Utrwalać zawirowania powietrza tworzące się za przechodzącymi ludźmi. Zachwycają mnie wzory tworzone przez warzywa na talerzu. Niebo odbite w kałuży. Obłażąca farba z zapleśniałych budynków. Spojrzenie, którym ktoś obdarzył właśnie kogoś. Dostrzegam szczegóły, niepozorne drobiazgi, które gdy je zauważyć okazuja się ważne, decydujące, zmieniające postać rzeczy.

Z jakiegoś powodu, gdy tylko przycisnę spust migawki, magia znika. Przez obiektyw mojego aparatu rzeczywistość przytłacza. Chwila absolutnego zauroczenia, zachwytu, umyka jak płochliwe zwierzątko.

Lubię chwile takiej świadomości.
Trwanie. Pulsowanie, a każdy z nas w swoim własnym mikrokosmosie.

„Pod kopułą w mojej głowie śmiercionośna jest maszyna, co skanuje wszystko wkoło choć czasami się zacina…”