Spędziliśmy dwa dni w samochodzie jeżdżąc po North Sydney. Muszę przyznać, że mimo uspokajającego faktu, że jest ktoś, kto nad nami czuwa, trochę się obawiałam, czy uda nam się znaleźć lokum na czas.

Mieszkania ogladąć można tylko w środy i soboty w wyznaczonym czasie. Zwykle jednak i tak trzeba się umawiać z agentem na konkretną godzinę. Zainteresowani wynajmem składają wniosek zawierający m.in. dane o zatrudnieniu, poprzednich wynajmach, ilości osób, która będzie mieszkać ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i ich wieku. Agent zbiera wnioski, po czym przedstawia je właścicielowi mieszkania, który wybiera sobie szczęściarza. Podobno zdaża się też, że po dużym zainteresowaniu danym mieszkaniem w środę, w sobotę cena wynajmu idzie w górę.

Pierwsze wrażenia nie najlepsze. Apartament, co do wyboru którego byłam pewna po przejrzeniu oferty w internecie w rzeczywistości okazuje się ciemnym, starym i zapuszczonym mieszkaniem. Inne wygladają podobnie. Nawet jeśli ściany są świeżo odmalowane, to w łazienkach czai się pleśń, zardzewiałe baterie i obłażąca farba z mebli. Mieszkania nie sa umeblowane, co w naszym przypadku jest pewną niedogodnością. Pewną, ponieważ mieszkania i tak mają zabudowaną kuchnię, a w sypialniach zwykle są szafy wbudowane. O ile są kuchenki, piekarniki, zmywarki do naczyń, suszarki na pranie, to brakuje lodówek, pralek, stołów, krzeseł i łóżek. Dla nas jednym z ważnych czynników decydujących było też ogrzewanie, co nie jest standardem.

Całą pracę związaną z wyszukaniem ofert zgodnie z naszymi kryteriami i umówieniem spotkań z agentami wzięła na siebie F., nasza konsultantka od relokacji. Ona też pomogła wypełnić nam wnioski i skompletować wymagane dokumenty.
Tak się złożyło, że F. jako pierwsza dostała informację o apartamencie w Chatswood. Przed nami nikt go jeszcze nie oglądał. Dogadała się też z agentką od nieruchomości. Ustaliły, że jesli zdecydujemy się od razu, to mieszkanie nie trafi na rynek, więc nasz wniosek będzie jedynym. A kiedy drzwi się otworzyły okazało się, że właścicielem mieszkania jest dobry znajomy F.

Tak więc, mamy śliczne, jasne i zadbane mieszkanie, którego nikt jeszcze nie zdążył zdewastować, bo nigdy nie było wynajmowane. Przed nami jeszcze tylko podpisanie umowy najmu i przeprowadzka w połowie sierpnia.

Reklamy