Obiad gotowy. Z piekarnika rozchodzi się zapach ciasta z jabłkami. Kuchenne drzwi otworzone szeroko. Słońce, błękitne niebo i lekki wietrzyk porusząjcy rozwieszonym praniem. Ulubiona stacja radiowa gra muzykę z lat 80-tych.
Za kilkanaście minut wróci dzieciarnia. Roześmiana, rozwrzeszczana, z policzkami zaczerwienionymi od biegania po parku. Od progu wołająca:

– Mamo, jeść!

Rozglądam się i nie wierzę, że rzeczy, których tak bardzo nie lubię, kiedy już zrobione, sprawiają najwięcej radości.

Reklamy