Na sali operacyjnej jak w fabryce. Taśmociągiem wjeżdżają kolejne łóżka, by po jakimś czasie wyjechać z drugiej strony. Przestraszony mały pacjent jednymi drzwiami, drugimi błogo śpiące dziecko. Pomiędzy maseczka, popiskiwanie aparatury i rutynowe cięcie.

Will I die? – ktoś pyta.
Sorry – odpowiada anastezjolog – Not today and not here. We don’t kill people.

Reklamy