Dni mijają, miesiące, a ja wciąż łapię się na tym, że zaczynam wypowiedź od:
– A u nas na Tajwanie…

Nas już nie ma.

Koleżanka pokazuje mi nowo otwartą restaurację. Na chwilę cofam się w czasie, znowu jestem w Taipei. Przyglądam się wypisanemu krzaczkami menu, a skośnoocy wytykają nas palcami. Dwie białe przy wejściu do tajwańskiej knajpy w centrum Chatswood, North Sydney, Australia.

Reklamy