Powinnam pisać. Powinnam usiąść tu codziennie i zapisać chociaż kilka słów. Zdań może. Zamienić wewnętrzny monolog z samą sobą na… Co właściwie? W głowie kiełkują tylko skrawki myśli. Urwane zdania. Notuję je w notesie, może dojrzeją. Litery, jedna za drugą. A zaraz obok dziura, czarna dziura.

Łapię się pojedyńczej myśli jak sznurka w ciemności z nadzieją, że przeprowadzi mnie przez nieznany labirynt. Trzymam go mocno, stawiam kilka niepewnych kroków i zostaję z luźnym końcem w dłoni. Ta myśl prowadzi donikąd. Nie będzie z niej historii, podobnie jak z wielu innych.

Kiedyś miałam w głowie słowa. Teraz jest tam tylko pustka. Cisza. Spokój.

Reklamy