To jest walka. Pole bitwy, a ten podjeżdżający właśnie konwój śmieciarek jest ostatnim. Więcej nie będzie, po nim już tylko koniec świata.

To dyscyplina sportowa. Rozgrywka na wagę olimpijskiego złota. Kto będzie pierwszy? Kto dopadnie śmieciarki jeszcze zanim się zatrzyma? Kto trafi w biegu niebieskim workiem z hologramem? Kto by przypuszczał, że w tych starszych ludziach wciąż tyle wigoru?

***

Zdarza się, że jestem trochę wcześniej. Zajmuję strategiczną pozycję, zrzucam balast i zostawiam za sobą kłębowisko przepychających się ciał. Przeważnie jednak przychodzę na ostatnią chwilę. Staję z boku i czekam na rozwój wypadków. Bo sztuka polega na tym, żeby pozbyć się swoich śmieci zanim facet z obsługi zacznie się drzeć, że dlaczego nie posegregowane i że to nie tu, nie tu! Zanim zauważy, że jednak nie masz oficjalnego, jedynego słusznego, worka. I że nie chciało ci się bawić w oddzielanie gotowanych resztek kuchennych od resztek kompostowych.

***

Nikt nic nie mówi, ale każdy zagląda sobie w worki. Starsze panie zawsze najbardziej interesuje, co jadłam.

Reklamy